Rzeczywistość się rozrasta. Gigantyczny ocean informacji zatapia nas ze wszystkich stron. Globalizacja zamienia świat w wielki rynek, na którym nie tylko firmy i produkty ale i kraje, miasta, miejsca muszą konkurować o ułamek świadomości konsumenckiej masy.
Miasta by przetrwać muszą zdobyć przychylność mieszkańców, podatników, inwestorów, władz regionalnych, krajowych, europejskich, turystów, uczniów, studentów… Muszę wzbudzić zainteresowanie, zapisać się w świadomości zbiorowej grup i środowisk, wryć się w pamięć pojedynczych ludzi.
Miasto stało się produktem, firmą, marką.
W ogromnej masie komunikatów i skojarzeń państwa i miasta istnieją w świadomości w oparciu o proste klisze: Paryż – moda, Szwajcaria – precyzja, Japonia – technologia, Los Angeles – hazard. Kraków – kultura, Poznań – przedsiębiorczość, Warszawa – władza, Gdańsk – Solidarność…
W stosunku do miejsc, których nigdy nie odwiedzaliśmy zadowalamy sie obiegowymi opiniami, które nam wystarczają.
Miejsca przyciągają lub odpychają tymi wyobrażeniami. Im silniejszymi tym mocniej.
Powodzenie lub trudności miast zależą od ich magnetyzmu. Od siły, która zwraca uwagę.
Magnetyzm miejsca każe zboczyć wędrowcom i zatrzymać się.


No comments yet
RSS dla komentarzy tego wpisu